• sl01.jpg
  • sl02.jpg
  • sl03.jpg
  • sl04.jpg
  • sl05.jpg
  • sl06.jpg
  • sl07.jpg
  • sl08.jpg
  • sl09.jpg
  • sl10.jpg

Druga bitwa pod Narwikiem oraz słów kilka o ORP Grom

    Samo sprawne wysadzenie desantu w Narwiku i zniszczenie norweskich okrętów, bez strat własnych, było sukcesem operacyjnym Niemców, możliwym w dużej mierze dzięki użyciu do transportu wojska uniwersalnych okrętów, jakimi były niszczyciele. Przebieg walk morskich 9 kwietnia 1940 ukazał nieadekwatność wywodzącej się jeszcze z XIX wieku koncepcji obrony wybrzeża w oparciu o ciężkie okręty artyleryjskie, w obliczu rozwoju broni torpedowej. Jednakże, w następujących bitwach Niemcy stracili 10 niszczycieli, co było dotkliwym ciosem, zważywszy, że stanowiło to połowę z posiadanych wówczas jednostek tej klasy, a niszczyciele były najintensywniej używaną przez Niemców klasą dużych okrętów nawodnych podczas wojny. Straty brytyjskie z kolei ograniczyły się do zatopienia tylko dwóch niszczycieli, poważnego uszkodzenia jednego i umiarkowanych uszkodzeń kilku.

   Obie strony utraciły ponadto kilka statków handlowych. Podstawowa, chociaż pośrednia przyczyna takiej porażki, leżała w samym planie niemieckiej operacji, który uniemożliwiał w praktyce szybkie uzupełnienie paliwa wszystkich niszczycieli i wycofanie ich już 9 kwietnia, nawet w przypadku udziału obu tankowców. Uwidoczniła się tu wada niemieckich niszczycieli w postaci ich stosunkowo niewielkiego zasięgu, a podczas dalszych działań, także ich mniejszego zapasu amunicji artyleryjskiej. Skutkiem tego stało się zablokowanie niemieckiej flotylli i jej nieuchronne zniszczenie wobec brytyjskiej przewagi na morzu. Szanse na zadanie istotnych strat flocie brytyjskiej stwarzały torpedy niemieckich niszczycieli i operujących we Vestjordzie i Ofotfjordzie okrętów podwodnych, lecz ich skuteczność drastycznie ograniczyły wady torped, z którymi Niemcy borykali się w tym czasie (przedwcześnie wybuchające zapalniki magnetyczne oraz zbyt głęboki bieg torped). Istotny wpływ na ostateczne zwycięstwo wywarła śmiała akcja brytyjskiej 2 Flotylli Niszczycieli. W dniu 10 kwietnia, która zaatakowała dwukrotnie silniejszego przeciwnika, zadając mu spore straty, przez to dezorganizując działania Niemców i uniemożliwiając podjęcie próby przedarcia się całej grupy tego dnia. Akcja ta nie została jednak w pełni wykorzystana poprzez ponowny atak tego samego lub następnego dnia, przez co Niemcy mieli czas na naprawy okrętów. Na skutek drugiej bitwy pod Narwikiem 13 kwietnia, alianci ostatecznie oczyścili wody wokół Narwiku z niemieckich okrętów, zyskując tym samym możliwość wysadzania i wspierania wojska.

Mapka West fiord, Narwik i Rombakken Fiord .

   Nie zmieniło to jednak faktu, że port i jego okolica pozostały w rękach niemieckich, a alianci nie byli przygotowani do ich szybkiego odbicia. Narwik został zdobyty dopiero po ciężkich walkach w lądowej bitwie o Narwik w maju, w których udział brały też polskie oddziały. Flota aliancka, w tym polskie okręty, patrolowały w tym okresie fiordy wokół Narwiku, zwłaszcza Rombaken odstrzeliwując niemieckie pozycje.

 

Mapa współczesna, ukazujący rejon walk w 1949 r. ORP Grom .

   Mimo zwycięstwa na morzu i na lądzie, atak Niemiec na Francję wymusił jednak ewakuację alianckich wojsk z Narwiku w czerwcu 1940 oraz przegraną w kampanii norweskiej. ORP "Grom" został zamówiony i zbudowany w brytyjskiej stoczni J. Samuel White & Co. Ltd. w Cowes w Wielkiej Brytanii . Stępkę pod okręt położono 17 lipca 1935, •zaś wodowanie nastąpiło 20 lipca 1936, a podniesienie bandery 11 maja 1937. "Grom" był dużym niszczycielem, podobnym do liderów flotylli. "Grom" oraz jego siostrzany okręt "Błyskawica" miały wspierać zbudowane we francuskich stoczniach niszczyciele "Wicher" i "Burza" w roli rdzenia Marynarki Wojennej II RP. Ponieważ Polska posiadała zaledwie jeden główny port morski, głównym zadaniem polskich sił morskich było zapewnienie eskorty dla transportów zaopatrzenia do lub z innych państw alianckich.

 

Fot. Niszczyciel ORP Grom

   Niszczyciele tego typu, co, Grom zostały zaprojektowane, aby spełniać zarówno działania osłonowe polskiego wybrzeża, konwojów z zaopatrzeniem, w związku z tym musiały być silniejsze od każdego nieprzyjacielskiego niszczyciela . Dwie turbiny parowe Parsonsa o mocy łącznej 54 000 KM razem z trzema kotłami i dwoma wałami zapewniały ORP "Grom" prędkość 39, 5 węzłów, szybszą w porównaniu do standardowych prędkości innych niszczycieli jak np. amerykańskich typu Farragut lub typu Porter, brytyjskich typu Tribal lub niemieckich typu 1934. Ponadto, ponieważ nie było jasne, czy niszczyciele tego typu będą wykorzystywane do eskortowania konwojów do portu w Gdyni lub do portu w Konstancy w Rumunii, to możliwy zasięg był znacznie większy niż w przypadku innych niszczycieli operujących na Morzu Bałtyckim. Zasięg ORP "Grom" wynosił 3500 mil morskich (6500 km) przy prędkości 15 węzłów (28 km/h). Służba operacyjna, 30 sierpnia 1939 roku polskie niszczyciele ORP "Burza", "Błyskawica" i "Grom" otrzymały rozkaz rozpoczęcia planu "Peking" i skierowania się w kierunku Wielkiej Brytanii, skąd miały eskortować konwoje zaopatrzeniowe do Polski. W dniu 01 września 1939 roku niszczyciele polskie napotkały brytyjskie, HMS "Wanderer" i "Wallace". Brytyjskie okręty poprowadziły polską flotyllę do portu w Leith, a w nocy polskie niszczyciele wpłynęły do portu Rosyth. Nigdy jednak nie przeprowadzono żadnych konwojów zaopatrzeniowych, •w celu pomocy dla Polski podczas kampanii wrześniowej i z tego powodu polskie okręty wspomagały głównie alianckie operacje morskie. Podczas operacji morskich w czasie kampanii norweskiej ORP "Grom" został uznany przez niemieckich żołnierzy za prawdopodobnie najbardziej znienawidzony ze wszystkich okrętów alianckich w rejonie Narwiku.

   W niemieckich wspomnieniach z tych walk przewijają się określenia: "wielki polski niszczyciel", "przeklęty Polak", "łowca ludzi" czy "polski diabeł". "Grom" dał się we znaki Niemcom, tropiąc i ostrzeliwując dostrzeżonych nieprzyjaciół w trakcie patroli w pobliżu Rombakken, gdzie południowym brzegiem fiordu przebiegała ważna linia kolejowa, którą docierało zaopatrzenie. W dniu 4 maja 1940 roku, gdy "Grom" przygotowywał się do odcumowania z miejsca postoju, został namierzony i zaatakowany przez niemiecki bombowiec. Zmieniała się właśnie wachta, gdy kmdr ppor. Aleksander Hulewicz otrzymał meldunek z dalmierza: "Samolot nad nami, 5400 metrów". W chwilę później rzucił bomby. Atakującego Heinkla He 111 pilotował por. Gerd Korthals. Dwie z sześciu zrzuconych bomb okazały się celne. Pierwsza wybuchła w rejonie maszynowni, uszkadzając poszycie burty na długości 20m. Druga trafiła w śródokręcie.

   Tak wspomina świadek wydarzenia, Karol Wizner. Nagle wybuch, bomba trafiła  sąsiednie pomieszczenie. Poczułem straszliwe uderzenie pędu powietrza, który rzucił mnie o burtę. Nie straciłem przytomności, słyszałem jęk rannych, czułem dym. Chciałem się podnieść i nie mogłem wykonać ruchu. Z drugiego pomieszczenia wypełzł bosman Józef Drąg. Miał obciętą stopę. Krzyknąłem o pomoc. Czułem, że okręt pogrąża się w wodzie, woda już wlewała się do pomieszczenia. Rufa przechylała się na bok. To nam bardzo ułatwiło wydostanie się z tej pułapki, ponieważ okręt wyrzucał nas ze swojego wnętrza. Józef Drąg, mimo że sam ciężko ranny, ciągnął mnie do krawędzi burty. Znaleźliśmy się w wodzie, tam straciłem przytomność". Bomba trafiła w załadowaną wyrzutnię torped, których wybuch dopełnił dzieła zniszczenia. "Grom" zatonął w ciągu trzech minut, a wraz z nim na dno poszło 59 członków załogi (w tym 1 oficer, 25 podoficerów i 33 marynarzy) . Do rozbitków z okrętu ostrzelali Niemcy obserwujący wydarzenia ze stanowisk na brzegu. Uciszył ich dopiero ogień brytyjskiego niszczyciela HMS "Bedouina" biorącego udział w akcji ratunkowej. W 1986 r. w dniu 06 października przeprowadzono pierwsze badanie wraku spoczywającego na głębokości 105 m. Kolejne badanie wraku miało miejsce w sierpniu 2010 i brało w niej udział 10 nurków z Polski i Szwecji. Uściślono wtedy, że okręt znajduje się na głębokości 115 m, a jego wrak spoczywa pionowo na ścianie skały i jest przełamany na pół. Podczas badań powstał film dokumentalny, a nurkom nie wolno było nic dotykać ani wyławiać.

Julian Aleksander Michaś

Bibliografia
1.    Pertek J. Wielkie dni małej floty, wyd. Poznań 1981.
2.    Kosiarz E. Polacy na morzach 1939-1945, wyd. Warszawa 1971.
3.    Kosiarz E. Flota Białego Orła, wyd. WM, Gdańsk 1984.
4.    Pertek. J. Druga mała flota, wyd. wyd. Poznań 1968.
5.    GZP WP, Z dziejów wojny wyzwoleńczej narodu polskiego 1939-1945, wyd. MON, WZG Warszawa 1960.
6.    Brzoza C., Wielka Historia Polski T9 Polska w czasach Niepodległości i Drugiej Wojny Światowej (1918–1945), Wyd. Oficyna Wydawnicza, Kraków 1993.
7.    Encyklopedia Popularna, PWN, Warszawa 1966.
8.    Encyklopedia Współczesna, PWN, Warszawa 1973.
9.    Zawilski A., Polskie fronty 1918-1945, t. 1, wyd. Bellona, Warszawa 1997.
10.    ORP Błyskawica, Towarzystwo Przyjaciół „Błyskawica”, Żołnierz Polski.
11.    Frenzel K., Andrees Handatlas, wyd. Bielefeld und Leipzig 1937.

 

Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!